Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominikana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominikana. Pokaż wszystkie posty

Wycieczka w poszukiwaniu wielorybów oraz Cayo Levantado




Cayo Levantado

Będąc na Dominikanie wykupiłyśmy wycieczkę na obserwację wielorybów.   Jak się okazało, oprócz rejsu na wieloryby, był także rejs na tak zwana wyspę Bacardii, czyli półwysep Cayo Levntado. 


Byla to glówna atrakcja wycieczki. Na wieloryba nie natrafiliśmy, ale może to i lepiej :)


Jeśli jednak komuś będzie zależało na zobaczeniu wieloryba, to najlepszym terminem  na taką wycieczkę będzie okres od połowy stycznia do połowy marca. My byliyśmy 15 marca, ale nie natrafiłyśmy już na żadnego humbaka. Widocznie już odpłynęły.

Zatoka Samana Bay to miejsce do którego co roku przypłaywają wieloryby, aby w  karaibskim morzu  wydać na świat potomstwo. Przypływają tu z chłodnych, północnych wód Oceanu Atlantyckiego, aby w ciepłych wodach zatoki urodzić młode. Wieloryby podobnie jak my robią sobie wakacje u wybrzeży Dominikany. Swoją radość okazują widowiskowymi skokami pond powierzchnię wody.  Wtedy właśnie możemy je obserwować.


Ciało dorosłego humbaka osiąga 16-18 m długości, a waga przekracza 30 ton. Spotakanie z jednym z najwięch ssaków na świecie musi być niezapomnianym przeżyciem.
No ale wielorybów nie było. Mieliśmy za to postój oraz lunch na rajskiej wyspie Bacardi, na której nagrywano reklamę znanej marki rumu.

https://www.youtube.com/watch?v=KTbVT-awvN8 

Na wyspie można przebywać maksymalnie do 18:00. Później jej urokami mogą delektować się jedynie goście hotelu Luxury Bahia Principe Cayo Levantado Resort.


Zbliżając się do wyspy, podziwiamy turkus morza, kokosowe palmy, istny raj.  Co tu dużo pisać, wystarczy popatrzeć :)
































W egzotycznym, tropikalnym lesie porastającym środkową część wyspy, znajdują się  knajpki serwujące olbrzymie langusty, ryby, owoce morza. Możemy także zamówić drinka picacoladę podawanego w ananasie lub słynny drink coco-loco w skorupie kokosa. Kosztuje około 5 dolarów.

Jednak najprzyjemniej jest zanużyć się w krystalicznie czystej wodzie.






Mam nadzieje, że kiedyś tam wrócę :)



Wycieczka do Higuey - Dominikana




Kiedy już wszystkie drinki z palemką nam  się znudzą, kiedy przepłyniemy basen wzdłuż i wszerz, a słońce za bardzo nas przypiecze, to znak, że pora wyruszyć poza hotel.  Warto spotkać lokalnych mieszkańców i zobaczyć co słychać w prawdziwym życiu. 

Niewiele myśląc wyruszyłyśmy z mapką i dobrym humorem poza bramy hotelu.  Od razu podjechał do nas Pan proponując moto-taxi . Rezydentka wspominała, że ta forma poruszania się po okolicy nie należy do najbezpieczniejszych, dlatego grzecznie podziękowałyśmy. 




Tuż przy naszym hotelu znajdował się przystanek autobusowy. Oczywiście rozkładu jazdy nie było. Siedziałyśmy we dwie, białoskóre europejki,  a pozostali to ciemnoskórzy Dominikańczycy. Od razu wzbudziłyśmy zainteresowanie. Czułam, że czeka nas niezła przygoda.

Zaczęłam obracać mapę w prawo i lewo, aby ocenić kierunek w jakim powinnyśmy pojechać do miasta Higuey, w którym to znajduje się  lokalny targ a także Bazylika Nuestra Senora de Altagracia- cel pielgrzymek. 

Miałyśmy sporo szczęścia, gdyż  jechał tam jeden z naszych hotelowych kelnerów. Powiedział, że nam pomoże.  Wsiadłyśmy do lokalnego busa, czyli dominikańskiego "guagua" i po 40 minutach dojechałyśmy do miasta. Miałyśmy zupełnie inne wyobrażenie o tej miejscowości. Spodziewałyśmy się marketu z koszyczkami, przystanku autobusowego, przejścia dla pieszych. A co zastałyśmy ? :)   Jeżdżących z każdej strony i w każdym kierunku motocyklistów, blaszane domy i stragany.
 Wystarczyłaby chwila nieuwagi aby wpaść pod motor lub auto. Dobrze, że był z nami nasz przewodnik, który przeprowadzał nas nawet  przez jezdnię.




Poszłyśmy na lokalny targ, na którym było dosłownie wszystko. Nigdzie do tej pory nie widziałam tylu  gatunków owoców, warzyw, przypraw, mięs. Musiałyśmy uważać na kieszonkowców, gdyż panował tam spory tłok.






No to jedziemy z tym kokosem :)




Wycieczka ta udała się tylo dzięki naszemu kelnerowi, który służył nam  jako lokalny przewodnik. Bez niego byśmy sobie raczej  nie poradziły. Prawdopodobnie zostałybyśmy okradzione i rozjechane :)



Oprowadził nas wszędzie tam gdzie tylko chciałyśmy. Zrobiłyśmy małe zakupy i uznałyśmy, że pora wracać. 

W lokalnym biurze taka wycieczka kosztowałaby minimum 50 USA. My miałyśmy przejazd za 5 USD w dwie strony, plus prywatnego przewodnika.

Z hotelowego mini baru, wzięłyśmy na drogę puszkę  piwa, które posłużyło jako wynagrodzenie dla naszego przyjaciela. Nie dałyśmy mu zarobić, bo same nie miałyśmy już pieniędzy.  Zamiast napiwku dostał po prostu piwo :)


 

Buggies po Dominikanie

Jedną z atrakcji  proponowanych przez lokalne biura na Dominikanie, jest 4 godzinna wycieczka buggies .Buggy to typ lekkiego autka, z grubymi oponami oraz otwartym nadwoziem.

Z racji tego, że jest to zabawa typowo męska pewnie bym jej  nigdy nie wybrała ale, że otrzymałyśmy ją w gratisie, to uznałam, że warto zobaczyć jak się jeździ tym dziwacznym pojazdem. 



Okazało się, że to świetna zabawa. Przejechaliśmy przez lokalną wioskę, na wspomnianą w poprzednim poście plażę Macao. Mieliśmy tam 20 minutowy postój na plażowanie i kąpiel.  Woda była bajecznie ciepła i wyjątkowo czysta.









Po kąpieli ruszyliśmy w dalszą trasę przez wioski, pola trzciny cukrowej aby ostatecznie dotrzeć na plantację kawy i kakaa. Jechaliśmy w tumanach kurzu, czasami widoczność sięgała kilku metrów.  Mimo to zabawa była przednia.

 
 Na plantacji kawy mieliśmy krótki postój na degustację lokalnych specjałów. Była też chwila aby przetrzeć okulary z kurzu oraz umyć twarz.




 Na koniec czekała nas jedna z głównych atrakcji wycieczki, a mianowicie kąpiel w jaskini. 

To był mój pierwszy raz i nabrałam ochoty na więcej. Mam nadzieje, że będę miała kiedyś okazję popływać w meksykańskich cenotach.





Myślę, że zdjęcia mówią same za siebie.   Jak znudzicie się leżeniem na dominikańskiej plaży, to wskakujcie na buggies. !!! Satysfakcja gwarantowana :)

Plaże Dominikany- Bavaro- Macao




Plaża

Plaże na Dominikanie należą do najczystrzych na świecie. 
Hotel Gean Bahia Principe  położony jest przy pięknej, pudrowej plaży Bavaro .Jest to jedna z najsłynniejszych plaż Dominikany , ustuowana w południowo-wschodniej części wyspy. Została ona wyróżniona certyfikatem Błękitnej Flagi
Bavaro Beach
Można nią spacerować bez końca. Bavaro to dzielnica hotelowa, dlatego plaża w tym regionie bywa czasam zatłoczona.




 Wzdłuż brzegu wybudowaono liczne hotele, ośrodki sportów wodnych , bary serwujące chłodzące drinki.  Po przejściu plażą ok. 4 km, w kierunku wschodnim , na niewielkim cypelku stoi kilkanaście straganów. Można  na nich kupić rozmaite, dominikańskie pamiątki. Ceny jednak nie należą do najniższych. Można oczywiście się targować, jednak lokalni mieszkańcy wiedzą, że amerykańskich i rosyjskich turystów ( takich tu najwięcej) stać na wiele. 

 



Palmy kokosowe porastają całe wybrzeże. Czasami uda się trafić na takie oto pocztówkowo wygięte okazy  :)



Polecam sąsiednią plażę Macao, która zachowała swój  dziewiczy charakter i nie jest tak zatłoczona jak Bavaro. Stanowi idealny plener do pięknych zdjęć, także zdjęć ślubnych.






Szkoła surfingu na plaży Macao



Oto dowód na to, że tam byłam- odcisk mojej stopy :)  


Hotel Gran Bahia Principe Premier 5 * jak tam właściwie jest?



Dzisiaj opiszę hotel Gran Bahia Principe Premier na Dominikanie. Spędziłam w nim 10 dni. Postaram się przedstawić praktyczne informacje, które nie są podawane w katalogach biur podróży.
Hotel jest ogromny, składa się z kilku eleganckich części. Można powiedzieć, że tworzy osobną wioskę. Liczne atrakcje hotelu, rozmieszczenie pokoi, basenów, barów i  restauracji najlepiej przedstawia poniższa mapka.  Tego typu mapy usytuowane są w kilku miejscach na terenie hotelu. Dodatkowo goście otrzymuję wersję papierową przy zakwaterowaniu. 



Po terenie hotelowym najłatwiej poruszać się mini busikami, które kursują praktycznie przez całą dobę.  Dzięki nim, nie odczuwa się sporych odległości między pokojami a plażą, czy restauracjami a' la carte

Busem jeździłam głównie na plażę, oddaloną mniej więcej 800 m od części Premier.
Obawiałam się troszkę, że ta odległość od morza pozbawi mnie możliwości częstego plażowania. Jednak myliłam się. Bary przy plaży, restauracje, animacje zapewniają komfort wypoczynku bez konieczności powrotu do części Premier w której byliśmy zakwaterowani. Poza tym na odjazd busa nie czeka się dłużej niż 5 minut.


Pokój hotelu Gran Bahia Premier 

Pokoje są przestronne, mają około 30 m.  Atutem są duże wygodne łóżka, minibar uzupełniany codziennie wodą, pepsi i piwem :)  W łazience znajduje się wanna z hydromasażem.  Mankamentami  pokoi jest słabe oświetlenie, stary model TV a także sejf płatny ok 4 USD/ na dobę.  Pozostałe części hotelu, mają nowsze telewizory, bezpłatny sejf i są położone bliżej plaży. W najbardziej ekskluzywnej części Esmeralda, klienci mają możliwość zamawiania śniadania do łóżka.





Restauracje i bary

W tym hotelu nikt nie będzię chodził głodny. Kuchnia, a także obsługa jest na najwyższym poziomie.   Podczas 10 dniowego pobytu mieliśmy możliwość skorzystania z 6 restauracji a; la carte. Codziennie jedliśmy kolację w innej restauracji. Skorzystaliśmy ze specjałów kuchni: dominikańskiej, śródziemnomorskiej, hiszpańskiej, meksykańskiej, japońskiej oraz francuskiej. Niebo dla podniebienia. Nigdzie na świecie nie spotkałam się z tak ogromnym wyborem owoców, warzyw, mięs, makaronów, ryb.  Niczego nie brakowało. Dodatkowo all inclusive zapewnia wszelkiego rodzaju drinki oraz alkohole zarówno lokalne jak i importowane.  
Aby za dużo nie przytyć moje śniadanie wyglądało następująco :
ananas, papaja, mango, melon, banan posypane wiórkami kokosowymi, migdałami pod pierzynką z bitej śmietany i czekolady - ok może nie było zbyt dietetyczne ale smakowało wybornie. Na śniadaniach pozytywnie zaskoczyły mnie soki świeżo wyciskane z ananasa, arbuza a nawet banana. 





 Restauracja japońska podobała mi się najbardziej. Przede wszystkim dzięki kulinarnym popisom  naszego kucharza.  Braliśmy udział w tzw. show cooking. 



Do gustu przypadła mi także restauracja francuska, serwująca wyśmienitego łososia z gotowanymi szparagami i bakłażanem. 



Skosztowałam także, pierwszy i ostatni raz w życiu langusty.  Nie dlatego,że była niedobra. Chodzi mi raczej o to, że mało przyjemnie je się coś co na Ciebie patrzy.



Standardowy bufet w restauracji głównej był równie smaczny i oferował rozmaite dania i przekąski. 




No a co piłam ?:) 

Co wieczór mieliśmy wybór niezliczonej ilości koktajli, whisky , rumu, martini, baylisa itd, itp. Najbardziej snobistyczny był chyba szampan podany z czerwonym kawiorem :) Po prostu wszystkie inne napoje już mi się znudziły :)







Paradoksem tej obfitości jest to, że jedząc praktycznie wszystko, po 10 dniach zrzuciłam 1,5 kg. Sama nie wiem jak to się stało :)

No dobrze to teraz opiszę sposoby spalania kalorii :)

Hotel zapewnił  ścieżkę dla biegaczy długości ok 2 km w jedną stronę, a także alejki spacerowe wśród zadbanego, tropikalnego ogrodu.    Czy biegałam ?- raz mi się zdarzyło- uciekałam przed robalem :) 






Będąc przy basenie lub przy plaży animatorzy, prowadzą aqua-aerobiki, lekcje tańca, rozgrywki w piłkę wodną.  


Poniżej przedstawiam zdjęcia basenów oraz stref relaksu z jacuzzi. A także kilka zdjęć terenu hotelowego. Jeśli nasuną się komuś jakieś pytania, proszę śmiało pisać.








Plażę hotelową, a także lokalne wycieczki fakultatywne opiszę w osobnych postach. 

Jak oceniam hotel ?


Daję mu mocne 4,5 *.Dostałby 5 * gdyby nie spotkanie z robalem :)