Obserwatorzy

Wycieczka do Lindos


Będąc na Rodos obowiązkowo trzeba zobaczyć zabytkowe miasteczko Lindos. 
To jedno z piękniejszych miejsc na wyspie.  Położone jest ok. 60 km od stolicy, na wschodnim  wybrzeżu. Już z oddali widoczny jest starożytny akropol górujący nad miastem a także białe domki przyklejone do zbocza góry.


                          
  

 Wejście na akropol kosztuje ok 6 Euro. W upalne dni wdrapanie się na szczyt może być trochę męczące.  Dla leniwych dobrym rozwiązaniem będzie lokalna taksówka jaką jest osiołek.




Widok ze szczytu na słynną zatokę Św. Pawła robi wrażenie.



Zatoka świetnie prezentuje się także z drugiej strony miasta. Na trasie przejazdowej między Lindos a Pefkos, znajduje się punkt widokowy na który można dojść pieszo lub podjechać samochodem.



Dla poszukiwaczy pięknych widoków i niedostępnych miejsc polecam strome klify znajdujące się pod akropolem. Spacerując urwistym zboczem warto mieć wygodne obuwie. Do klifów można dojść ścieżką wijącą się wokół murów obronnych starożytnej twierdzy. Nie ukrywam, że klify są bardzo strome i trzeba uważać podchodząc do samej krawędzi. Nie polecam osobom z lękiem wysokości


.


Wąskie, kręte uliczki Lindos, pełne kramów  zachęcają do spacerów oraz zakupów ręcznie wykonanych pamiątek.




Po zejściu z akropolu warto położyć się na piaszczystej plaży przy której znajdziemy mnóstwo greckich tawern. Serwują one specjały miejscowej kuchni a co najważniejsze  chłodzące napoje.



 


                           












Smaki i aromaty z Rodos

Oliwki są jednym z podstawowych składników kuchni śródziemnomorskiej.  Grecy dodaję je do sałatek, surówek, gorących dań. Stanowią także świetną przekąskę. Osobiście lubię  pizze z zielonymi oliwkami, papryczką i salami. Świetnie smakują także z serami, makaronami, nadają się również do farszów.
 Oliwki są bogate w związki mineralne.  Jedynym minusem jest ich wysoka kaloryczność, 100 g zawiera ok 150 kcal czyli jedna mała oliwka to ok. 3-4 kcal. 



W upalne dni, pod drzewami oliwnymi odpoczywają sobie kozy : to typowy grecki krajobraz.



Co jeszcze rośnie na drzewach w słonecznej Grecji?  Otóż ku mojemu zaskoczeniu znalazłam drzewo pieprzowca. Jak się okazuje pieprz jest także uprawiany w rejonie śródziemnomorskim.
W Średniowieczu był on głównym celem hiszpańskich i portugalskich wypraw morskich a jego wartość była porównywalna do wartości kamieni szlachetnych. 

Ziarenka pieprzu czarnego to niedojrzałe owoce pieprzowca, które po zerwaniu suszy się na słońcu i poddaje procesowi fermentacji. Ziarenka czerwone to już prawie dojrzałe owoce, odrobinę łagodniejsze od pieprzu czarnego. Natomiast biały piprz powstaje z  owoców pieprzu czarnego tyle, że usuwa się zewnętrzną skorupkę.
Szacuje się, iż każdego roku na świecie konsumuje sie 120 mln kg pieprzu. 
Nazwa przyprawy  w wersji poprawnej politycznie to :  kopuluj Afroamerykaninie ;)- pieprz czarny to już wersja mniej poprawna :)




Będąc na Rodos zajadałam się także owocami granatu.
.

 
Niektórzy badacze Biblii twierdzą, że w rajskim ogrodzie zakazanym owocem nie było jabłko lecz granat.  No to się skusiłam :)  Smak dojrzałego granatu jest orzeźwiający, aromatyczny i soczysty. Gorący klimat sprzyja ich dojrzewaniu. 


W Grecji prosto z drzewa można zrywać także banany, pomarańcze, daktyle, cytryny, limonki:) Z głodu się nie umrze :)


Zadziwiające są greckie rzodkiewki a właściwie ich wielkość, porównywalna do wielkości naszych jabłek. 







Rodos auto stopem -w kierunku zatoki Anthonego Quinna



Był piękny październikowy poranek. Na niebie ani jednej chmurki, jednym słowem straszna nuda. Co tu robić? Jesteśmy na Rodos, pieniędzy nie mamy a zwiedzać się chce :)  Niewiele myśląc spakowałam torbę w najpotrzebniejsze rzeczy czyli aparat, krem przeciwsłoneczny, wodę do picia i ruszyłyśmy na drogę :) Zaznaczę, że nie w celach zarobkowych ale jednak stanęłyśmy przy drodze kuso ubrane licząc na okazję :) 



 Po niespełna 10 minutach zatrzymało  się 3  uprzejmy młodzieńców.

Z radością wskoczyłyśmy do auta. Początkowo chciałyśmy dojechać do stolicy wyspy Rodos, jednak z uwagi na fakt, że nasz kierowca jechał do Faliraki zdecydowałyśmy się na Faliraki, a co tam :)
Tym oto sposobem dotarłyśmy za darmoszkę do centrum znanej miejscowości, skąd rozpoczęłyśmy naszą wędrówkę do zatoki Anthonego Quinna. W zatoce tej kręcony był popularny w latach 60 film pt "Działa Navarony"  gdzie główną rolę grał oczywiście Anthony Quinn.


Aby dotrzeć do powyższej zatoki musiałyśmy przejść spory kawałek wybrzeżem, mijając po drodze :

plażę nudystów : 

 góry i doliny :



aż w końcu dotarłyśmy do szmaragdowej zatoki Anthonego :





 Najzabawniejsze jest to, że przeszłyśmy ok 5 km stromym zboczem wybrzeża, w japonkach, narażając się na otarcia, dzikie węże, skręcenia i złamania a po drugiej stronie zatoki przywitała nas wygodna asfaltowa droga, wiodąca do centrum. Tak czy inaczej było warto tam dotrzeć.